Artykuł

Skarby muzeum - wykład

Skarbiec katedralny Archidiecezji Gnieźnieńskiej stanowi imponujący zbiór gromadzonych przez wieki najcenniejszych przedmiotów służących Liturgii kościelnej. Były one fundowane z okazji wyjątkowych wydarzeń lub są darami znaczących osobistości przekazanych gnieźnieńskiej świątyni.
Naczynia liturgiczne, czyli m.in.: kielichy, puszki, monstrancje, pacyfikały, pierścienie biskupie, jak również obrazy i rzeźby stanowią podstawę kolekcji Muzeum. Wszystkie te przedmioty tworzą ogromne i niepowtarzalne dziedzictwo kulturowe, w którym wyraża się nie tylko geniusz ludzki, ale
nade wszystko głęboka wiara i pobożność poprzednich pokoleń.


Niestety, obecny stan zasobów Muzeum nie jest sumą wszystkich darów ofiarowanych katedrze, to zaledwie niewielka jego cząstka. Niepowetowaną stratą są dary Bolesława Chrobrego i Ottona III złożone w 1000 roku podczas historycznego zjazdu gnieźnieńskiego. Złoty sarkofag i złotą rzeźbę Chrystusa, zostały wywiezione w czasie najazdu Brzetysława w 1039 roku. W pierwszej połowie XIV wieku w obawie przed Krzyżakami wywieziono część sprzętów liturgicznych wraz z 40 kielichami, lecz
nie wróciły już do skarbca gnieźnieńskiego, który mimo zapobiegliwości został przez nich zrabowany. Wyjątkowo dotkliwy okazał się również potop szwedzki w XVII wieku. Należy jeszcze pamiętać, że
wielokrotnie liczne złotnicze wyroby były przetapianie, a z uzyskanych środków finansowano przebudowy i prace budowlane katedry, tak było w 1475, 1512 i 1620 roku. Dosyć często przedmioty wykonane w starym, niemodnym stylu, przekazywano do warsztatów złotniczych celem wykonania nowego sprzętu, zgodnie z nowym duchem.

W XVII wieku powszechnym zwyczajem staje się fakt, że kolejny arcybiskupi gnieźnieńscy z okazji ingresu ofiarowują katedrze komplet ołtarzowy składający się z krzyża i jednej lub kilku par lichtarzy. Niestety większość z owych kielichów zniknęła wraz z gotyckim relikwiarzem głowy św. Wojciecha w czasie kradzieży w 1923 roku. Również w kresie II wojny światowej skarbiec padł ofiarą kradzieży hitlerowców. Na początku wojny zabytki zostały wywiezione do Rzeszy wraz z innymi podobnie zrabowanymi dziełami złotnictwa wielkopolskiego. Odnaleziono je po wojnie w kopalni soli w Grossleben wśród innych, skradzionych przez Niemców dzieł sztuki. Do Kurii Metropolitalnej Gnieźnieńskiej skarby wróciły dopiero w 1958 roku.

Omówienie skarbów złotnictwa rozpocznę od tzw. Kielicha św. Wojciecha, najstarszego i moim zdaniem najcenniejszego zabytku złotniczego w Polsce. Składa się on z agatowej czaszy, która jest najstarszym jego elementem oraz złotej oprawy składającej się ze stopy, nodusu, pierścieni pośrednich, koszyczka obejmującego czaszę oraz oprawy czaszy złożonej z wewnętrznego wyścielenia. Szczególną uwagę należy zwrócić na najstarszy element czyli agatową czaszę. Wykonana jest z jednego kawałka agatu o brunatno-czerwonej, wpadającej miejscami w odcień ciemno bursztynowej barwie. Powierzchnia jego poprzecinana jest warstwami mlecznobiałymi i brunatno- mlecznymi, miejscami przeźroczystymi, miejscami opalizującymi i z odłożonymi kryształkami. Warstwy te układają się w nieregularne plamy, które ożywiają powierzchnię ścianek. Naczynie ma kształt walca o wysokości 7 cm, średnicy 8,8 cm, u spodu przechodzącego łagodnym łukiem w bardzo niską, profilowaną podstawę o mniejszej średnicy. Zgodnie z klasyfikacją wczesnośredniowiecznych naczyń jest to mały kielich używany do picia. Naczynie to może być pochodzenia antycznego, późnorzymskiego albo bizantyjskiego z IX-X wieku. Dawna tradycja wiązała ów kielich z postacią św. Wojciecha (stąd nazwa), istnieją jednak powody by wątpić, iż był to kielich podróżny biskupa. U schyłku średniowiecza kanoniczne kształty naczyń zostały już ustalone, zaś kielichy podróżne musiały 2 być lekkie. Kosztowne wówczas i rzadkie naczynie agatowe należało w Europie X i XI wieku do sprzętów używanych na dworze cesarskim czy królewskim. Dlatego przyjmuje się, że pochodził on wprost z Bizancjum. Przypuszczalnie został przywieziony jako wiano poślubne greckiej księżniczki Theophano, która poślubiła Ottona II w 972 roku. Naczynia z agatu i innych kamieni szlachetnych były na dworze cesarskim przedmiotami wprowadzonymi wraz z nowymi obyczajami cesarzowej. Były to najczęściej całe komplety zastaw stołowych i garniturów damskiej toalety. Jego wartość i wyjątkowość podkreśla fakt, że stał się podarunkiem cesarza Ottona III podczas pielgrzymki do grobu św. Wojciecha. Wolno przypuszczać, że kielich agatowy dostał się do Gniezna bez oprawy.

Obecna złota stopa, nodus i pierścienie pochodzą z XII wieku, ich cechy stylowe i technologiczne są właściwe złotnictwu romańskiemu. Nodus w kształcie spłaszczonej kuli ozdobiony został rytowanymi przedstawieniami mężczyzny, lwa, żurawia i innego ptaka w splotach wici z palmetami. Stopa jest okrągła lecz nie gładka, lekkie załamanie dzielą całą jej powierzchnię na 16 rozchodzących się od góry promieniście ku dołowi płaszczyzn. Pomiędzy stopą a nodusem znajdują się dwa pierścienie: dolny w formie skręconego sznura i górny gładki.

Koszyczek ozdobiony w górnej części ażurowymi lilijkami i dwoma rzędami ornamentu (obecnie jest to kopia) wykonany został najprawdopodobniej przez poznańskiego złotnika Piotra Gelhora ok. 1507 roku.

Kolejnymi niezwykle cennymi dziełami złotniczymi są dwa kielichy zwane kielichami Dąbrówki pochodzące z XII wieku. Obydwa pochodzą z klasztoru w Trzemesznie i obecnie są przechowywane w Muzeum Archidiecezjalnym w Gnieźnie.

Mniej znany, kielich nazywany „pierwszym” pochodzi z lat 1170-1180, wykonany został w technice złotniczej niello. Technika ta polega na wykonaniu dekoracji rytej w metalu, którą wypełnia się masą złożoną z siarczków srebra, miedzi i ołowiu, poddaną działaniu wysokiej temperatury. Następnie przez polerowanie otrzymuje się rysunek o barwie granatowej, czarnej lub szafirowo czarnej, kontrastującej z tłem. Na czaszy kielicha umieszczono sześć scen z Nowego Testamentu m.in. Ostatnią Wieczerzę, zaś na jego podstawie wyryto cztery figury cnót kardynalnych z podpisami: Iusticia (sprawiedliwość), Temperancia (wstrzemięźliwość), Fortitudo (męstwo), Prudencia (mądrość). Ten rodzaj zdobienia był niezwykle popularny w średniowieczu.

Drugi kielich Dąbrówki pochodzący z ok. 1190 roku nazwano królewskim. Wykonany został z częściowo złoconego srebra (wysokość ok. 16 cm) i jest jednym z nielicznych zachowanych dzieł polskiego złotnictwa z okresu wczesnego średniowiecza, wyróżniający się na tle całego złotnictwa europejskiego tego czasu.

Szlachetność proporcji kielicha królewskiego współgra z bogactwem dekoracji jego zasadniczych elementów. Nodus zdobi grawerowana wić winnej latorośli, ale o wyrazie całości decyduje przede wszystkim dekoracja figuralna rozpostarta na stopie i czaszy. Zdobi je dwanaście wyobrażeń, wykonanych techniką trybowania i niella, ilustrujących sceny starotestamentowe. Na stopie są to przedstawienia odnoszące się głównie do proroka Samuela oraz pierwszych królów Izraela – Saula oraz Dawida. Postać Dawida pojawia się także w dekoracji czary, na której nadto wyobrażono sceny z udziałem jego syna i następcy – Salomona oraz dwóch proroków – Eliasza i Elizeusza. Wyobrażenia te 3 skomponowane są z dużą dbałością o zrównoważenie wizerunków najważniejszych postaci, przedmiotów oraz motywów architektonicznych i krajobrazowych, pozwalających prawidłowo zidentyfikować temat. Właściwe odczytanie scen ułatwiają też łacińskie inskrypcje, z określeniem imion większości postaci oraz niektórych przedmiotów. Tak zbudowany program ideowy dzieła odnosi się zapewne do żywo dyskutowanej w średniowieczu relacji między władzą świecką i duchowną: wyraża ideę jej zrównoważonego charakteru.

Treściowe przesłanie dekoracji kielicha, pozostaje bez analogii wśród romańskich vasa sacra, co skłoniło niektórych badaczy do wysunięcia przypuszczenia, iż nie był on pierwotnie przeznaczony do konsekracji wina eucharystycznego, lecz do przechowywania chryzma – oleju używanego w rycie ordynacji biskupów i królów. Nadto dostrzeżenie w niektórych scenach subtelnych aluzji do sytuacji politycznej Polski końca XII wieku pozwoliło widzieć w kielichu naczynie przygotowane do niedoszłej sakry królewskiej księcia Mieszka III (zm. 1202). Nawet jeśli ten pogląd nie znalazł pełnej akceptacji, przyjmuje się za niemal dowiedzione, iż dzieło to łączone z osobą Dąbrówki, żony Mieszka I – powstało w czasach Mieszka Starego.

Tradycja sięgająca XVII wieku, przypisuje obydwa kielichy księżnej Dąbrówce, żonie Mieszka I, jednak analiza stylistyczna datuje je na XII wiek. Z osobą Dąbrówki łączy jej już jedynie nazwa.

Kolejnym zabytkiem przykuwającym szczególną uwagę, jest pierścień grawerowany z topazem, również pochodzący z XII wieku i należący do abp. Jakuba Świnki. Był on darem od Przemysła II z okazji nadania Jakubowi Śwince sakry biskupiej w 1282 r. Jest to najstarszy pierścień biskupi w zbiorach muzeum, jego romańską proweniencje i łączność z gnieźnieńską tradycją podkreśla zachowany wizerunek na obrączce pierścienia, jedno z najstarszych przedstawień św. Wojciecha.

Szczególną formą oddawania czci świętym praktykowanym w kościele katolickim jest kult relikwii. Słowo relikwia oznacza od łacińskiego czasownika relinquo – pozostawiam, porzucam, opuszczam i jest desygnatem par execllence przedmiotów pochodzących z przeszłości. Dotyczy to szczególnych pamiątek po zmarłych uważanych za świętość, otoczonych kultem. Relikwie przechowywane są w ozdobnych naczyniach, a miejsca ich eksponowania, przyciągały do świątyń rzesze pielgrzymów, szczególnie, gdy wiązały się z nimi liczne cuda. Relikwiarze mogą przybierać różne kształty – sarkofagu, puszki, mogą nawiązywać do bryły kościoła lub do formy ołtarza.

W zbiorach muzeum znajdujemy dwa szczególnie cenne relikwiarze puszkowe pochodzące z XV wieku: św. Urszuli i św. Barbary. Relikwiarz puszkowy św. Urszuli z 1481 roku ufundowany został przez Benedykta z Łopienna. Puszka ma kształt lekko wydłużonego sześcioboku, przykrytego kopułką z wziernikiem. Ścianki ozdobiono plastycznymi scenami Zwiastowania i Ukrzyżowania oraz grawerunkami przedstawiającymi cztery herby, wśród nich Dębno kard. Zbigniewa Oleśnickiego i herb kapituły. Pola wieka zdobi powtarzający się motyw gałązki dębowej z liśćmi i żołędziami. Narożniki, wziernik oraz dolna i górne krawędzie ścianek zaakcentowano za pomocą fryzów roślinnych i poziomej koronki. Do dekoracji srebrnej puszki częściowo pozłacanej, zdobionej reliefem i grawerunkami, użyto emalii węgierskiej. Relikwiarz gnieźnieński najprawdopodobniej nie jest dziełem jednolitym, plastyczne plakietki mają bowiem pochodzić z 1 połowy XV wieku. Jako miejsce wykonania relikwiarza, którego dekoracja, szczególnie ryty, wykazują bardzo wysoki poziom artystyczny, wskazywany jest Poznań, co nie zostało jednak poparte żadnym dowodem. Można również wysunąć hipotezę, że powstał on w warsztacie złotnika wykształconego w obcym środowisku przypuszczalnie na Węgrzech.

Wśród gotyckich zabytków znajdujemy relikwiarz św. Barbary, wykonany ze złoconego srebra w latach 1484 – 1493. Ufundowany przez profesora Uniwersytetu Krakowskiego Jakuba Boksica, który w 1484 r. pielgrzymował do Ziemi Świętej. Zastosowano formę ośmiobocznej puszki wspartej na posążkach lwów, przykrytej kopułką z wziernikiem. Ścianki jej są ozdobione umieszczonymi pod baldachimami plastycznymi scenkami z wygrawerowanymi napisami na banderolach. Wyobrażono tu Matkę Boską z Dzieciątkiem, królów i świętych: Jerzego, Wojciecha, Jakuba Pielgrzyma, Gereona, Eufemię. Dekorację wieka stanowią przywiezione przez Boksicę z Ziemi Świętej kamienie w ozdobnych oprawach oraz cztery tarcze z herbami: Tarnawa (fundatora), Dębno, Nieczuja i Sulima. Główne wrażenie jakie odnosimy oglądając relikwiarz św. Barbary, to efekt bogactwa, przy czym wybija się tu przede wszystkim plastyczna dekoracja, obok stojącej na dość przeciętnym poziomie rzeźby figuralnej. Przesądza to o wykonaniu dzieła w lokalnym, zapewne poznańskim warsztacie złotniczym.

Wyróżniającą się formą relikwiarza są pacyfikały arcybiskupów Jakuba z Sienna oraz kardynała Fryderyka Jagiellończyka. Nawiązują one do krzyża ołtarzowego i zawierają fragmenty relikwii. Pacyfikał był podawany do ucałowania podczas przekazywania paxu w czasie Mszy św. oraz adoracji relikwii.

Pacyfikał abpa Jakuba z Sienna powstał w 1470 – 1480 roku i nadano mu formę krzyża. W miejscu figury ukrzyżowanego Chrystusa, znajduje się okrągłe, przeszklone osculatorium na relikwie. Ramiona krzyża zakończone są trójlistnie z pękami kwiatów przyozdobionymi czerwonymi koralami. Kwiaty nawiązują do symboliki maryjnej, której niewielka postać w typie Pięknej Madonny z Dzieciątkiem umieszczona została pod osculatorium. Gotyckość pacyfikału podkreśla architektoniczny nodus, formą nawiązujący do gotyckiej katedry.

Kolejne dwa pacyfikały powiązane są z kard. Fryderykiem Jagiellończykiem. Fundatorką ich przypuszczalnie była jego matka Elżbieta Habsburżanka, która zleciła wykonane ich krakowskiemu mistrzowi złotnictwa w latach 1493 – 1503, w związku z konsekracją biskupią Fryderyka Jagiellończyka, bądź kardynalską, która nastąpiła w bardzo krótkim czasie. Do katedry gnieźnieńskiej zostały przekazane po śmierci kardynała w 1503 roku.

Wyjątkowo spektakularny jest tzw. pacyfikał „mniejszy” wykonany ze srebra i pozłacany. Ma kształt krzyża o dość harmonijnych proporcjach, stopę ośmioboczną, nodus architektoniczny i właściwy krzyż o ramionach zakończonych trójlistnie z pelikanem w zwieńczeniu. Awers i rewers powierzchni krzyża pokrywa emalia o stylizowanych motywach roślinnych, wypełniająca płytki srebrnej blachy. Na trójlistnych zakończeniach krzyża, na awersie zabytku umocowano, uskrzydlone symbole ewangelistów. Na rewersie, w miejscu figury Chrystusa i symboli apostołów, znajdują osculatoria na relikwie. Uzupełnieniem bogatej dekoracji są wióry i rozety kwiatowe, które wykuto ręcznie z blachy. Nodus pacyfikału wykonany został w kształcie ośmiobocznej kapliczki, z dachem i podstawą w formie 5 ściętego graniastosłupa. Każdą ścianę kapliczki wypełnia dwudzielne okno gotyckie, zwieńczone kolistą rozetką. Natomiast stopa pacyfikału jest ośmiodzielna, bogato dekorowana wicią roślinną, ośmioboczny podział stopy tworzą na przemian ułożone segmenty większe i mniejsze. Na nich umieszczone są herby oplecione wicią roślinną.

Pacyfikał „mniejszy” Fryderyka Jagiellończyka, używany był do przekazywania paxu przed komunią podczas uroczystości pontyfikalnych, sprawowanych przez królewicza, służył także do prywatnej adoracji przechowywanych tam relikwii Krzyża Świętego.

Kolejnymi zabytkami stanowiącymi wyjątkowy zbiór dzieł złotniczych jest komplet ołtarzowy ufundowany przez kard. Michała Stefana Radziejowskiego. Duchowny dał się poznać jako wybitny mecenas sztuki, jeden z czołowych polskich fundatorów epoki baroku. Radziejowski, zajęty wielką polityką, sam nigdy nie odwiedził Gniezna i mimo nalegań kapituły przez 17 lat rządów nie odbył się ingres do katedry gnieźnieńskiej. Może dlatego właśnie przeznaczył dla niej tak wystawne działo jako formę zadośćuczynienia. W paryskim warsztacie Guillaume Jacoba znakomitego złotnika pracującego dla dworu Ludwika XIV – zamówił komplet ołtarzowy (krzyż i sześć świeczników) oraz srebrne popiersia apostołów Piotra i Pawła, które należą do najwybitniejszych osiągnięć złotniczej sztuki europejskiej.

Zamówienie to realizowano w latach 1703 – 1705 w Paryżu. Złotnik wykonał monumentalny krucyfiks wysokości ponad dwóch metrów oraz sześć lichtarzy, każdy w wysokości ponad 1 m. Sam krucyfiks waży 35 kg, pojedynczy lichtarz ok. 20 kg, a całość zamówienia osiąga masę blisko 150 kg. Świecznikom towarzyszą dwa popiersia apostołów w wysokości ok. 55 cm i szerokości podstawy ok. 20 cm każde.

Krzyż oraz świeczniki mają podobnie ukształtowana podstawę, różniącą się jedynie rozmiarem. Jest to ścięty ostrosłup o podstawie trójkąta, wsparty na czterech zwierzęcych łapach. Trzon składa się z wyraźnie wydzielonych, a zarazem dobrze zharmonizowanych trzech elementów: bazy, nodusa zdobionego pełnoplastycznymi główkami anielskimi i tralki. Całość zdobi antykizujący ornament, przede wszystkim z akantu i palmet.

Wyróżniającym się elementem krucyfiksu jest stosunkowo niewielka figura Chrystusa, która zwraca uwagę swoim spokojem i harmonią zarówno w układzie ciała, jak i w wyrazie twarzy. Męka odsunięta została na plan dalszy, zaznaczona jedynie delikatnymi strużkami krwi. Artysta zaakcentował za to majestatyczną powagę i monumentalny spokój.

Popiersia apostołów są równie imponujące i unaoczniają wysoki poziom rzeźby figuralnej.

Zespół ten niezwykle majestatyczny ze względu na rozmiary i wagę, jak i na jakość wykonania, zdradza wszystkie cechy najwyższego kunsztu sztuki złotniczej tego czasu. Cechuje go jasność konstrukcji i formy, przejrzystość, poprawność proporcji, pewność konturu, elegancja linii oraz wyrazistość kompozycji. Bogactwo i precyzja wykonania detali nie zakłócają koncepcji całości. Mistrzostwo odlewu i plastyczność, powściągliwość w oddaniu ekspresji, finezyjne faktury oraz mistrzowskie skontrastowanie fragmentów błyszczących i matowych, wyróżnia je na tle złotnictwa europejskiego.

Sam Radziejowski nie doczekał się końca monumentalnej realizacji, zmarł w 1705 roku w Gdańsku. Na mocy testamentu przekazał, pozostający nadal w Paryżu, zespół sreber katedrze gnieźnieńskiej. Mimo to srebra nie od razu uświetniły ołtarz główny, na skutek kłopotów w egzekucją testamentu. Dopiero w 1723 roku komplet przewieziono z Paryża do Gdańska, a stamtąd do Gniezna.

Garnitur w komplecie znajdował się na ołtarzu katedry do końca lat 70. XX wieku, kiedy kradzieży, a następnie przetopieniu uległ jeden z lichtarzy.

Niezbędnym wyposażeniem każdego kościoła są naczynia liturgiczne. W zbiorach muzeum znajdują się wybitnej klasy rzemiosła złotniczego – naczynie na oleje święte powstałe w 1579 roku, ufundowane przez Prymasa Jakuba Uchańskiego, jak również wybitnym dziełem jest kielich mszalny z XVI wieku, pierwotnie znajdujący się w kościele w Słupcy.

Wyjątkowe znaczenie w obrzędzie liturgicznym mają monstrancje, służące do przenoszenia ciała Chrystusa. W zbiorach Muzeum Archidiecezjalnego wyróżnia się monstrancja okresu baroku Jana Letyńskiego z Torunia. Zbudowana na owalu masywna stopa o dużym wydęciu i ukośnych podziałach, skontrastowana została z krótką i wąską szyjką, łączącą się dzięki temu optycznie z niewielkim tralkowym trzonem. Do niego przytwierdzone są ramiona z figurami świętych lub aniołów na końcach. Glorie są koliste utworzone z wiązek nierównej długości promieni, układanych gęsto, tak, że tworzą zwarte koliste tarcze o postrzępionym konturze. Stanowią wyraźnie dominującą partię, gloria zdaje się szybować w powietrzu, gdyż smukły trzon staje się niezauważalnym łącznikiem, zwłaszcza zaś gdy niesiona jest w procesji przez kapłana.

Jeden z największych zestawów liturgicznych na świecie (tzw. garniturów ołtarzowych) również przechowywany jest w Gnieźnie. Należał do bp Mieczysław Ledóchowski, który otrzymał go w prezencie od ówczesnego króla Belgów, Leopolda I, w okazji nominacji na biskupa. Dostał wówczas spektakularny zestaw naczyń i sprzętów liturgicznych, składający się z kielicha, puszki na komunikanty, tacki z ampułkami, szklanych flakonów, hostiarki, kadzielnicy, łódki do kadzidła, lavabo, tacki na piuskę i pektorał, nożyc do tonsury, bugii, muszli do sypania ziemi na trumnę, kropidła i kielni – wszystkie przedmioty do liturgii pontyfikalnej i wypełniania czynności zastrzeżonych dla biskupów.

Na szczególną uwagę zasługuje pektorał bp Ledóchowskiego, który został wykonany ze srebra częściowo złoconego i zdobiony diamentami. Wykazuje wyraźne cechy klasycystyczne.

Kolejnymi zabytkami będącymi cennymi eksponatami w kolekcji muzealnej są obraz św. Andrzeja i obraz św. Jana Chrzciciela z kościoła filialnego pw. św. Katarzyny w Skórkach. Obrazy pochodzące z 1545 r. namalowane zostały na desce i wykazują cechy późnogotyckiego malarstwa tablicowego. Wizerunki obu świętych w górnej części zamyka ostry łuk, pokryty złotem. Postać św. Jana Chrzciciela przedstawiona został boso, częściowo ubranego w skórę i przykrytego purpurowym płaszczem, który jest jednoznacznym odniesieniem do jego męczeńskiej śmierci. W lewej ręce trzyma księgę, na której siedzi niewielki baranek, z flagą zmartwychwstałego Chrystusa. Św. Andrzej również zaprezentowany został z księgą, której przegląda stronice, na jednej z nich widnieje data 1545. Za nim 7 znajduje się krzyż tzw. św. Andrzeja. Wizerunki przedstawione są emocjonalnie, twarze wykazują cechy indywidualne, wyraźnie zarysowane zostały szczegóły anatomiczne, jednak niektóre fragmenty takie jak np. stopy, wykonane zostały wręcz nieproporcjonalnie. Widać w nich początki renesansowego podejścia do tematu – w tle widoczne są próby pokazania krajobrazu tj. chmury oraz trawę u stóp Jana Chrzciciela. Również drapowanie szat św. Andrzeja jest bardziej płynne, delikatniejsze.

W zbiorach Muzeum Archidiecezjalnego znajduje się kilkadziesiąt zabytków rzeźby średniowiecznej, powstałych od XIV do XVI wieku i pochodzących z różnych kościołów Wielkopolski.

Niezwykle cennym zabytkiem jest „Madonna z Dzieciątkiem na lwie”. Jest to gotycka rzeźba drewniana z 3 ćw. XIV wieku. Madonna stoi z uniesioną stopą depcząc lwa, symbol grzechu. Drewniana rzeźba stojącej na lwie Matki Boskiej z małym Jezusem na ręku należy do najbardziej finezyjnych dzieł epoki gotyku. Ten sposób prezentacji Maryi jako królowej Niebios, pogromczyni zła i grzechu, rozprzestrzenił się w całej niemal Europie Środkowej, szczególnie zaś w miastach Śląska i Pomorza. Wielu badaczy wiążę powstanie dzieł z praskim dworem cesarza Karola IV i sztuką, która rozkwitła na nim w połowie XIV wieku.

Niezwykłej klasy artystycznej jest również drewniana rzeźba „Matki Boskiej Bolesnej” powstała ok. 1500 r. Matka Boska przedstawiona została z zamkniętymi oczami, rękami skrzyżowanymi na piersi, szczelnie otulona silnie udrapowaną szatą. Widać wyraźny smutek, ale jednoczesne pogodzenie się z losem i cierpieniem Matki nad utratą ukochanego Syna.

W znacznie bardziej ludowej stylistyce zaprezentowane zostało „Zaśnięcie NMP” z XIV wieku pochodzące z kościoła w Liszkowie oraz „Złożenie do grobu” z kolegiaty kruszwickiej. Oba przedstawienia nawiązują do stylistyki ludowej, postacie wyrzeźbione zostały stosunkowo masywnie, bez wyraźnych cech indywidualnych. W scenie zaśnięcia Maryja ukazana jest śpiąca na łożu, z tyłu którego zgromadzili się Apostołowie z Chrystusem błogosławiącym i z miniaturową Maryją na ręku. Natomiast drewniana rzeźba przedstawiająca „Złożenie do grobu” Chrystusa przedstawiona została w ujęciu horyzontalnym. Przypuszczalnie mogła to być predella średniowiecznego ołtarza z XV wieku. Widoczne jest martwe ciało Jezusa, podnoszone na szacie przez dwóch mężczyzn. Za ciałem Chrystusa umieszczono opłakujące Go kobiety, zapewne są to Matka Boska, Maria Magdalena oraz przypuszczalnie Maria Kleofasowa, jak również ukochany uczeń Jan.

Zespół szat liturgicznych skarbca katedry gnieźnieńskiej należy do najcenniejszych i najbardziej reprezentatywnych w Polsce. Do tak ważnej w państwie świątyni, kierowane były fundacje królewskie oraz przedstawiciele magnaterii i szlachty. Darczyńcom przyświecał nie tylko cel pomnożenia chwały Bożej, ale ich legaty świadczyły także o bogactwie i wpływach, stanowiły wyraz społecznego statusu.

Wśród najstarszych zachowanych zabytków skarbca katedralnego znaczące miejsce zajmuje tzw. ornat z Kwieciszewa, nazwany tak ze względu na przekazanie go w 1611 roku z Gniezna do tamtejszego kościoła parafialnego. Powstał na początku XVII wieku z połączenia włoskiego aksamitu rytego z połowy XV wieku z haftowanymi najpewniej w Polsce kolumnami z ornatów ufundowanych do katedry metropolitalnej. Kolumna przodu ze scenami Nawiedzenia i Zaśnięcia NMP pochodzi z ornatu podarowanego w 1453 roku przez królową Zofię Holsztańską, ostatnią żonę Władysława Jagiełły. Kolumna tyłu przedstawiająca Apostołów stanowiła część ornatu arcybiskupa gnieźnieńskiego i kardynała Fryderyka Jagiellończyka z około 1500 r.

Liczną grupę stanowią w gnieźnieńskim skarbcu paramenty uszyte z włoskich adamaszków, aksamitów i brokatów o ornamencie wczesnobarokowym, cieszących się wielkim powodzeniem w Rzeczypospolitej 1 poł. XVII wieku. Zarówno krój tych ubiorów, jak i zdecydowana kolorystyka oraz jednolity deseń przeznaczonych na nich jedwabnych tkanin wynikały z chęci dostosowania się do wprowadzonych przez sobór trydencki (1545 – 1563) zasad, określających właściwy wygląd poszczególnych szat liturgicznych. Charakterystyczny posoborowy wygląd zachowały paramenty metropolity Jana Wężyka (1627 – 1638). Deseń ornatu tworzą umieszczone na czerwonym tle srebrne i złote motywy – wyobrażenie heraldyczne Wąż (wijący się pionowo wąż w koronie, z jabłkiem królewskim w paszczy) pod infułą, na przemian z symetrycznym bukietem w wazonie. Wzorzysty jedwab Wężyka jest znakomitym przykładem wysokiej klasy wyrobu tkackiego z motywem ornamentalnym w postaci herbu fundatora. Podobne tkaniny eksponujące rodową dumę, wykonano dla władców i najzamożniejszych reprezentantów szlachty. Włoską proweniencję tego wzorzystego jedwabiu potwierdzają jego walory techniczne i artystyczne. Również boki gnieźnieńskiego ornatu Wężyka uszyto z tkaniny, której włoskie pochodzenie nie budzi wątpliwości, jej wzór prezentuje bowiem stylistykę typową dla tamtejszej produkcji lat 1620 – 1640. Obszycie szaty oryginalnymi pasmanteriami, najpewniej także włoskimi, pozwala uznać ornat za zasadniczo zachowany w oryginalnym kształcie (później wymienione zostały jedynie obszycie otoku i podszewka).

Do dziś dużą część gnieźnieńskiego zbioru szat liturgicznych stanowią fundacje prymasa Stanisława Szambeka. Uszyte zostały z wysokiej jakości tkanin zdobione z zygzakowato ułożonych drobnych motywów abstrakcyjnych o reminiscencjach roślinnych w kolorze czerwonym. Wykonane zostały z wzorzystych jedwabi francuskich wyprodukowanych najpewniej w Lyonie w 1 ćw. XVIII wieku. Odznaczają się wysoką klasą artystyczną i znajdują analogie wśród najlepszych przykładów tkactwa barokowego, są one najpiękniejszymi tkaninami zachowanymi w Polsce.

Kolekcja porterów trumiennych zebranych w Muzeum Archidiecezjalnym pozwala śledzić artystyczno – formalną, a także ideową ewolucję tego gatunku sztuki, dzięki szerokiej rozpiętości czasu powstawania tych dzieł.

Jednym z najwcześniejszych portretów trumiennych jest wizerunek Hieronima Radomickiego h. Kotwicz (1584 – 1652). Studiował w Akademii Krakowskiej, a jego edukację dopełniła tzw. podróż kawalerska po Europie. Obdarzony niepoślednią siłą, wiele zawdzięczał dyplomatycznym talentom, protekcji domu Opalińskich oraz Zygmuntowi III i Władysławowi IV Wazom. Hieronim Radomicki zmarł w Żerkowie w 1652 roku. Na neutralnym, metalicznym tle rysuje się popiersie zwróconego en trois quarts w lewo mężczyzny. Duża głowa z siwymi włosami podgolonymi pod bokach, z czubem nad czołem, modnie przyciętą szeroką brodą i wąsami, zdaje się wysuwać ku widzowi. Twarz modelowana lekkim światłocieniem, wydobywającym zarys policzków i podkreślającym dolne powieki. Spojrzenie skierowane przed siebie jest trochę nieobecne, zastygłe. Okryty został czerwoną deilą z ciemnym, rozłożystym kołnierzem, spiętą okazałą karmazynową zaponą. Bordiura odlewana, o motywie laurowego wieńca spiętego rozetkami i opaskami przewiązek.

Wiadomo z umowy, że portret trumienny Hieronim Radomickiego nie był malowany zapobiegliwie ad vivum. Najczęściej w takiej sytuacji tworzono wyobrażenie zmarłego na podstawie istniejących przedstawień, w tym przypadku na podstawie całopostaciowego portretu reprezentacyjnego z poł. XVII wieku.

Zaprezentowany portret trumienny jest z dziełem ważnym, gdyż w ewolucji malarstwa związanego z sarmackim obrzędem pogrzebowym tworzy jedno z ogniw łączących wcześniejsze ikonograficzne tradycje sztuki kommemoratywnej z nowymi, społecznymi potrzebami. Zamówienie złożone w dobrym, artystycznym warsztacie stało się nie tylko sprawą prestiżu, ale również estetycznej potrzeby.

Zmienne losy towarzyszyły niespokojnej, żołnierskiej doli braci Budzyńskich, starszemu Wojciechowi – poległemu w 1668 roku, pochowanemu w polu oraz młodszemu – Mikołajowi zmarłemu dwa lata później. Po śmierci Mikołaja w 1670 roku odbyła się w kościele farnym pw. św. Jakuba w Wągrowcu wspólna uroczystość pogrzebowa, której towarzyszyły portrety trumienne. Stała się ona przykładem konieczności liberalnego podejścia do form funeralnego obyczaju, ponieważ najpewniej ciała Wojciecha nie odnaleziono. Wizerunek Wojciecha namalowany został na blasze cynowej o wymiarach 40 x 39,5 cm, zwrócony en troi quarts w prawo, szczupłość twarzy podkreślają długie, płowe wąsy. Po bokach wizerunku umieszczono litery W. – B. Wojciech Będziński przedstawiony został w folgowym napierśniku husarskiej zbroi tzw. rakowej, wówczas już nieco anachronicznej, przy szyi kołnierz z czerwonego kaftana.

Portret trumienny Będzińskiego symbolicznie wpisuje się w program nieznanego inwestora pogrzebowo – egzekwialnej ceremonii, eksponującego społeczną wagę zarówno cnót rycerskich, jak i obywatelskich. Zważywszy okoliczności śmierci, wizerunek wydaje się raczej idealizowanym wyobrażeniem z elementami cech charakterystycznych, niż przedstawieniem realistycznym.

Kolejnym portretowanym był Kazimierz Władysław Radomicki h. Kotwicz (1623 – 1689), syn Hieronima. Malowany na sześciobocznej blasze cynowej o wymiarach 48 x 48 cm, wizerunek ukazuje postać en trois quarts w prawo mężczyzny w średnim wieku. Twarz o regularnych rysach, nos prosty, siwe wąsy, szpakowaty, kędzierzawe włosy wysoko podgolone wedle tzw. polskiej maniery. Bohater konterfektu ukazany został w chwili nostalgicznej zadumy, być może rozrachunku z życiem. Malarz wkroczył w delikatną strefę intymności. Portretowany spogląda w dół, marszczy czoło, pozostając z własnymi myślami. Odcięty od świata nie pragnie, jak sugerują inne przedstawienia, kontaktu z widzem.

Przy udanej próbie psychologizacji, rzadkiej w malarskie sarmackim, dodatkowym walorem tego indywidualnego wizerunku jest szlachetna kolorystyka oraz umiejętne połączenie światłocieniowego modelunku fizjonomii z wydobywającym szczegóły, subtelnym rysunkiem. Uniwersalną reprezentacyjność przejął wytworny ubiór: czarna delia z wielkim, rozłożystym futrzanym kołnierzem spięta pod szyją podłużną, kameryzowaną zaponą, nałożona jest na biały, jedwabny żupan. Złote guzy zapięcia mają formę współgrającą z wielkimi guzami delii. Krawędź otacza wąska, odlewana bordiura, o typowym dla terenów Wielkopolski ornamencie wolutowo – palmetkowym, skierowanym sterczynami ku wewnątrz. U dołu znajdują się trzy punce: dwie miejskie (poznańska) oraz indywidualna Jana Geretha.

Wizerunek zmarłego, przekazywany potomnym, ale też ważny dla współczesnych, prezentować miał jego cnoty uzasadniające godne miejsce w społecznej hierarchii. Część programu wizualizowało malarstwo, resztę dopełniały teksty inskrypcji.

Wśród instytucji gromadzących portrety trumienne kolekcja Muzeum Archidiecezjalnego w Gnieźnie zajmuje poczesne miejsce. Jej wartością jest nie tylko zasobność, ale przede wszystkim zaskakująca różnorodność zgromadzonych dzieł, stworzonych zarówno przez artystów prowincjonalnych, jak i mistrzów. Wielu konterfektom towarzyszą zachowane tablice epitafijne i herbowe, poszerzające zakres historycznej wiedzy kulturowej. Dzięki upamiętnionym na portretach ludziom (w różnym wieku, o różnym doświadczeniu życiowym, statusie społecznym i majątkowym) odkrywanie przeszłości zamienia się w fascynującą przygodę.

W tym krótkim wykładzie zaprezentowana została zaledwie niewielka część zasobnych zbiorów Muzeum Archidiecezjalnego w Gnieźnie, do których zwiedzenia serdecznie zapraszam. Dziękuję za uwagę.

BIBLIOGRAFIA
  • Błażejewska Anna, Pilecka Elżbieta, Rzeźba średniowieczna w zbiorach Muzeum Archidiecezjalnego w Gnieźnie
  • Dziubkowa Joanna, Portret trumienny w zbiorach Muzeum Archidiecezjalnego w Gnieźnie
  • Kasprowicz Jan, Późnogotycki pacyfikał tzw. mniejszy z daru kard. Fryderyka Jagiellończyka w skarbcu Katedry Gnieźnieńskiej
  • Między gotykiem a barokiem, Sztuka Krakowa XVII i XVII wieku
  • Samek Jan, Relikwiarz św. Stanisława z roku 1505 i inne tego typu relikwiarze w Polsce
  • Sitek Marta, Retrospektywa i aktualizacja – „manewry” wokół głowy św. Wojciecha u schyłku XV wieku
  • Skubieszewski Piotr, Problemy i perspektywy badan nad złotnictwem w Polsce X – XII wiek
  • Skubiszewski Piotr, Tzw. kielich św. Wojciecha – pamiątka zjazdu gnieźnieńskiego
  • Stanilewicz Karolina, Szaty liturgiczne katedry gnieźnieńskiej
  • Woźniak Michał, Rozwój formy monstrancji promienistych z warsztatów złotniczych Torunia
  • Źródło i dziedzictwo. Bazylika prymasowska w Gnieźnie.